Language
/ Kontakt /
advert armpower.net advert armpower.net

Levan Saginashvili – mój bohater! >>>

Levan Saginashvili – mój bohater! # Siłowanie na ręce # Armwrestling # Armpower.net

Gruziński zawodnik powiedział niedawno w wywiadzie, że armwrestling to „męski sport” i zaczęło się! Minął tylko jeden dzień i oburzyły się tym szwedzkie zawodniczki. Na tyle poważnie, że Igor Mazurenko i Andres Axklo poczuli się zobowiązani zabrać głos. ()

Artykuł z wypowiedzią Levana dał początek afery. W kolejnym artykule czytamy, że armwrestlerki (szczególnie szwedzkie) nie chcą już dłużej „tolerować męskiej dominacji”. Igor więc podzielił się z czytelnikami „szokującym” stwierdzeniem, że organizm kobiety różni się od organizmu mężczyzny, a niekiedy kobiety są lepsze pod względem wytrzymałości. Andres natomiast napisał, że przyczyną sukcesu szwedzkich zawodniczek jest „Probably women's communicability and purposefulness.”

Igor zaprzeczył jedynie temu, że to mężczyźni mają znacząco lepsze wyniki w sportach typowo wytrzymałościowych, jak ultra-maratony, triathlon, czy zwyczajny bieg na 10 tysięcy metrów. I tak jest w każdej grupie wiekowej, na każdym poziomie rywalizacji.

Ale to jeszcze nic. Andres poszedł dalej!

Powiedział przecież, że kobiety mają sukcesy w armwrestlingu dzięki… kobiecej komunikatywności i również kobiecej umiejętności nakierowania się na osiągnięcie celu!

Czyli mamy tak: kobietom (konkretnie szwedzkim zawodniczkom) nie podoba się nazywanie „ich” sportu „męskim” sportem. Na to Andres, że zawdzięczają one swoje sukcesy „kobiecym” cechom charakteru.

Obaj Szanowni Panowie tłumaczą się niepotrzebnie i niespecjalnie logicznie - sorry.

Sprawa ma mały zasięg, tak jak relatywnie niewielka jest światowa gromadka zawodniczek i zawodników armwrestlingu. Ale jest to „fragment większej całości” trwającego od lat procesu odbierania słowom ich prawdziwych znaczeń. Armwrestling jest męski, tak jak „męskie” są spodnie. Jeśli sprzedaje się spodnie dla kobiet – trzeba dodać w opisie, że są to spodnie „kobiece” bo inaczej nie powie się o nich całej prawdy.

Kobietom – faktycznie – może być przykro, kiedy czytają że uprawiają „męski” sport. Może tak być.

Ale, pomyślcie jak mi było przykro, kiedy sześćdziesiąt lat temu zmuszano mnie do trenowania jazdy figurowej na lodzie! Jak się wstydziłem idąc przez podwórko z białymi figurówkami! Słyszałem od kolegów, że uprawiam „babski” sport. I zgadzałem się z tym, i płakałem! Wtedy mi mówili, że „płaczesz jak baba”, więc zmieniłem dyscypliny i zacząłem grać w hokeja. Na lodzie, bo hokej na trawie to też „babski” sport!

A co powiedziałyby zawodniczki zajmujące się boksem, na przykład Szwedki? Boks – to nie jest sport „męski”? No sorry! Byłem kiedyś na mistrzostwach Europy w boksie kobiet. Podczas eliminacji na jednej sali walki toczyły się na czterech ringach. Wszystko było, jak na „normalnym” boksie, ci sami znajomi, ta sama atmosfera, wszystko. Poza jednym! Po kilku minutach już wiedziałem, czego mi brak: nie słyszałem ciosów! Cztery walki jednocześnie i nie słychać ani jednego ciosu. Czy boks „kobiecy” różni się od „męskiego”?

Jeśli będziemy, nawet powolutku, zamieniać znaczenie poszczególnych słów to naprawdę może się zacząć ciekawie. Na przykład ktoś wpadnie na pomysł, żeby nie wołać głośno po walce: „winner!”, bo temu który przegrał może być smutno… Ktoś znajdzie słowo „zastępcze” na okazję ogłaszania tego, który wygrał walkę?

Szanowne Panie! Jeśli chcecie być kobietami, musicie uznać że są mężczyźni. Inaczej nie da rady. Mężczyźni mają swoje „męskie” zabawy, do których wy powoli się wdzieracie. Ale o wszystkim rozstrzygnie kasa…

Kasa bierze się z oglądalności, z niczego innego. Czy byliście kiedyś na przykład na mistrzostwach Polski, w takich sportach w których rozgrywa się osobno mistrzostwa kobiet i osobno mężczyzn? Na przykład we wspomnianym boksie. Ja byłem i policzyłem kibiców. Na „męskich” mistrzostwach było ich dwudziestu pięciu, a na kobiecych… siedmiu. Te liczby mówią same za siebie.

Teraz czekam aż głos zabierze kobieta – zawodniczka armwrestlingu ze Szwecji i powie, że armwrestling to sport „kobiecy” bo trzeba w nim sprytu, chytrości i „kobiecej” intuicji!

Żeby nie było wątpliwości podpisuję tekst: PeSzy

archiwum >>>

Language