Language
/ Kontakt /
advert armpower.net advert armpower.net

Rafał Fiołek: Na Pucharze liczyły się sekundy! >>>

Rafał Fiołek: Na Pucharze liczyły się sekundy! # Siłowanie na ręce # Armwrestling # Armpower.net

Na tegorocznym Pucharze Polski wszystko było bardzo „skondensowane”, nieduża scena i wiele walk równocześnie. Dlatego przyznam się wam, że nie wszystko dostrzegłem. Teraz od Rafała dowiedziałem się, że jego początek walk był dramatyczny! Miejsce rozgrywania zawodów miało jedną, ale za to zajebiście wielką zaletę. Polegała ona na tym, że w ogóle… było gdzie rozgrywać Puchar. Ale już w kwestii dojazdu i zaparkowania samochodu – było nieco gorzej. No więc, mamy miejscówkę w samym środku środka miasta Katowice, ale jak do niej dojechać? A już szczególnie w godzinach, kiedy sporo ulic było zablokowanych. Powód? Bieg maratoński i ograniczenia w ruchu. Na to właśnie natknął się Rafał Fiołek. Kiedy ja sobie spokojnie patrzyłem na biegnących z tarasu klubu „Królestwo”, on w panice szukał dojazdu. Tak oto wspomina sytuację. ()

Rafał Fiołek: „Rywalizację rozpocząłem z jedną porażką na koncie, gdyż nie pojawiłem się przy stole na czas, przeżyłem chwilę stresu gdy brat na przemian z Wieśkiem Rzannym wydzwaniali do mnie, że wyczytują moje nazwisko, a my usilnie z Rafałem Woźnym szukaliśmy właściwej drogi prowadzącej do miejsca zawodów. Były utrudnienia w ruchu związane z bliżej nie znanym mi maratonem, jednak czegoś podobnego wcześniej nie przeżyłem.

Na szczęście kolejne na kolejne walki Rafał już zdążył i zajął pierwsze miejsce w kategorii 63 kg, na lewą rękę.

Który to twój Puchar w kolejności, bo zacząłeś dość dawno…

Rafał Fiołek: O ile mnie pamięć nie myli, to będzie dziewiąty raz, gdy startuje w Pucharze Polski. Pierwszy raz na PP pojawiłem się w 2004 roku w Luzinie, (wygrałem dwie walki i zakończyłem rywalizację na 10 tej pozycji). Następnie regularnie brałem udział do 2011 roku włącznie, by potem zaprzestać siłowania , aż do bieżącego roku. Swój występ uważam za bardzo udany. Mimo tak długiej przerwy po raz piąty triumfuje w swojej kategorii wagowej. Jak wyżej napisałeś – było dramatycznie bo dosłownie dwie minuty dzieliły mnie od przegranej „bez skrzyżowania dłoni".

Co było powodem długiej przerwy w startach?

Rafał Fiołek: Pierwsza poważniejsza kontuzja zdarzyła się podczas mistrzostw Europy w Bułgarii to był chyba 2009 rok. Stoczyłem bardzo długi i ciężki pojedynek z zawodnikiem z Azerbejdżanu, po przyjeździe do Polski okazało się, że zerwałem mięsień ramienno-promieniowy.

Według opinii chirurga powinienem odpuścić, odczuwałem dyskomfort, jednak to mnie nie powstrzymało, po krótkiej rehabilitacji wróciłem do stołu. Drobne urazy i kontuzje nie były jednak powodem tak długiej przerwy. Z początkiem 2012 roku górę wzięły problemy i sprawy osobiste, które absolutnie wykluczyły mnie z jakichkolwiek startów.

Jak sobie radzisz ze zmieszczeniem się w kategorii wagowej?

Rafał Fiołek: Od wielu już lat moja waga waha się między 65 kg a 68 kg. Zawsze pojawia się problem jeśli chodzi o kategorię 63 kg, bo zawsze zabieram się za to zbyt późno. Tak było tym razem, zbiłem 4 kilogramy w 4 dni, do Katowic jechałem odwodniony i zmęczony.

Jak trenujesz?

Rafał Fiołek: Na obecną chwilę nie mam żadnego profesjonalnego sprzętu pod Armwrestling, trenuję w fitness studio i jedynie wykorzystuję pas Judo, oraz wiedzę, dzięki której mogę wykonać trening w odpowiednich kątach pod siłowanie na rękę. Skupiam się głównie na sile palców i wykonuję sporo ruchów na pronator. Z reguły trenuję cztery razy w tygodniu i są to dwa treningi pod siłowanie i dwa ogólnorozwojowe. Mieszkam i pracuje po niemieckiej stronie w Görlitz na pograniczu Görlitz - Zgorzelec , stad najbliżej do Żar, z dawnego Szaki Club Żary pozostał tam jeszcze jeden stół i kilku dawnych zawodników z którymi mogę sparować.

Dzięki za rozmowę i gratulacje za wygraną na Pucharze!

Rafał Fiołek: Dzięki i pozdrawiam wszystkich zawodników, trenerów, sędziów i kibiców. No i do zobaczenia na Pucharze Świata Zawodowców „Złoty Tur 2018”

archiwum >>>

Language