Debiuty Armwrestlingowe 2012 - Puchar Polski Amatorów po raz dziewiąty! >>>

Debiuty Armwrestlingowe 2012 - Puchar Polski Amatorów po raz dziewiąty! # Siłowanie na ręce # Armwrestling # Armpower.net

Co i kiedy z nich wyrośnie? Zerkamy, co przyniosły tegoroczne zawody dla debiutantów.

()

Gdy rozpatruję wyniki zawodów dla debiutantów, obojętnie w jakiej dyscyplinie sportu, najpierw przyglądam się klasyfikacji drużynowej. „Nieoszlifowany Diament” może pojawić się w każdym klubie, w każdym mieście. Ale na jego dalszy los może mieć wpływ wiele czynników. Może się po prostu zagubić. Jeśli jednak w którymś z miast istnieje poważny ośrodek treningowy, w którym wychowano kilku dabiutantów, to jest szansa, że będzie ich więcej i więcej. Jest możliwość, że „Diamenty” zamienią się w „Brylanty” dla chwały naszego sportu.

 

1441f3_debiuty2012-2.jpgZerknijmy zatem, co przyniosły tegoroczne zawody dla debiutantów.

Na pierwszym miejscu klub pod nazwą „Pierwszego” wziętą od nazwy jednej z ulic w Będzinie. Punktowało czterech zawodników, wzięli 3 złota i jeden brąz. Na drugim Orawa i Niedźwiedzie z tej pięknej miejscowości, to praca Jakuba dała im jedno złoto, jedno srebro i dwa brązy, wielkie brawa dla Niedźwiedzi! Puck z trzema „tylko” złotymi krążkami. Dziwi nieco dopiero 14 miejsce Lublina, przecież jest tam słynny „PACO”. Może w tym roku postawili na doświadczonych sportowców? Zobaczymy… Warszawa na 15 miejscu to po prostu wstyd! Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Jest wielu doskonałych zawodników w Warszawie, jest gdzie i od kogo się uczyć, dlaczego nie ma nowych talentów? Może to wina budowy drugiej linii metra, która podzieliła stolicę na dwie nierówne części? Słynne przecież z zawodników, „Orłów” Choszczno nie odegrało roli w tych zawodach i zajęło dopiero 16 miejsce. Żeby było jeszcze dziwaczniej – Gdańsk na dwudziestym miejscu.

 

Trudno o lepszy wynik!

Przed samymi Debiutami pisano na forum armpower.net o zasadach rozgrywania tych zawodów. W skrócie sprawa dotyczyła pytania – ile razy można wystartować w zawodach pod nazwą „Debiuty”? Pisano wiele, przytaczano przykłady, argumentowano. W końcu stanęło na tym, że medaliści z ubiegłego roku nie powinni brać jeszcze raz udziału w Debiutach. Moim zdaniem jest to zła decyzja i nie bierze w ogóle pod uwagę dorobku innych sportów walki, które mają dłuższe od nas tradycje. Tam przeważnie jest, a w każdym razie było, że „debiutuje” się raz i koniec, i kropka.

Tak rozgrywano „Pierwsze Kroki” w boksie, w zapasach i było dobrze. Inne czasy, powiecie? Zawodników nie można „płoszyć” startami wśród Mistrzów? Może macie rację…

 

677f1c_debiuty2012-5.jpgObok [?] Konina?

Czy to Stare Miasto leży obok Konina, czy Konin obok Starego Miasta? Dla zawodników w Armwrestlingu obowiązująca jest wersja druga. Oddajmy głos osobie, która dopięła całości i dzięki której odbyły się zawody. To Marcin „Chmiel” Mielniczuk z Federacji Armwrestling Polska.

 

Gdy pomyślałem sobie, że w tym roku Debiuty armwrestlingowe mogą się nie odbyć, moja głowa podpowiedziała mi od razu, że jest to niemożliwe. Przecież przez ostatnie lata regularnie odwiedzałem Stare Miasto i nasz klub OSP Bolo, aby w towarzystwie Straży Pożarnej i młodych zawodników oglądać pierwsze starty debiutantów w siłowaniu na ręce. Tak się stało i tym razem! Kilka rozmów telefonicznych i wszystko jasne. Pod koniec listopada widzimy się w Armwrestlingowej Stolicy Debiutantów.

Przygotowania do turnieju trwały około miesiąca

Nasza redakcja postanowiła tym razem odwiedzić Stare Miasto już w piątek. Dzięki temu mieliśmy nadzieję obejrzeć miasto w świetle dziennym i wypocząć przed zawodami i wieczorną procedurą ważenia zawodników. Niestety mgła, którą napotkaliśmy po drodze pokrzyżowała nasze plany. Gdy dołożymy do tego prace drogowe w okolicach Inowrocławia – droga, którą powinniśmy pokonać w 3 godziny okazała się podróżą na prawie cały dzień. Finalnie w Starym Mieście pojawiliśmy się lekko przed 18 wieczorem.

Przygotowania do zawodów trwały już w najlepsze. Powoli na sali szkolnej, w której już kilka razy mieliśmy okazję gościć, pojawiały się niezbędne elementy wyposażenia, scena i trybuny. Pierwszy raz pojawił się też bardzo profesjonalny sprzęt telewizyjny, który rejestrował zawody w technologii HD. Dzięki temu już w kolejnych dniach w telewizjach regionalnych były reportaże, wywiady z organizatorami i sędziami turnieju. „Wirtualny Konin”, – bo tak nazywała się ekipa TV spisała się na medal. Tutaj wielkie brawa dla organizatora głównego - Pawła Gradeckiego i jego współpracowników za odszukanie i nawiązanie współpracy z tą właśnie grupą.

Same zawody zaskoczyły wszystkich obecnych. Co prawda tym razem liczba zawodników (81 osób z ponad 40 miast) nie była rekordowym wynikiem, ale cały turniej przebiegał w fantastycznej atmosferze i przede wszystkim bez kontuzji. Zawodnicy stanęli do stołu w pierwszej kolejności do walk na lewą rękę. Dzięki sprawnej pracy sędziów oraz Piotra Szczerby, który wcielił się w profesjonalnego MC – zawody przebiegały szybko i sprawnie. Kategorie lewej ręki zmieniały się na stołach jak w kalejdoskopie. Tak samo przebiegały zmagania siłowania na ręce na rękę prawą.

 

957e71_debiuty2012-3.jpgO samych zawodach i zawodnikach można by było pisać wiele. Na szczególną uwagę zasłużył zawodnik pochodzący z klubu z Opola - Tomasz Żocholl. Wcześniej strongman – dziś siłacz na ręce. Jego debiut w armwrestlingu można zaliczyć do udanych. Bezkonkurencyjny w swojej kategorii oraz kategorii Open – pokazał, że siła i technika nie są mu obce. Co prawda w walkach na bocznym stole po całych zawodach Tomasz miał trochę problemów, ale jest to naturalne. Nasza redakcja oraz trener klubu widzi w nim przyszłość. Mam nadzieję, że zobaczymy Tomka na Pucharze Polski lub na wiosnę w Mistrzostwach naszego kraju.

Kolejnym wyróżnieniem, o którym warto wspomnieć był występ „Niedźwiadków z Orawy”. Ta kilkuosobowa grupa pod nadzorem trenera – Jakuba Jańczy – wywalczyła pierwsze miejsce w klasyfikacji drużynowej. Przyglądałem się zmaganiom tych zawodników na stołach głównych oraz częściowo na bocznym stole i - jak na debiutantów - wypadli doskonale. Sam trener otrzymał także nagrodę specjalną – dyplom Najlepszego Trenera Debiutów 2012. Co prawda trzeba na to popatrzeć z lekkim przymrużeniem oka, gdyż nagroda została przygotowana przez jego serdecznego przyjaciela. No, ale dyplom to dyplom.

Organizacyjnie turniej wypadł bardzo dobrze. Dzięki piekarni – nazwę ją „Piekarnia Pana Andrzeja” – finaliści wrócili do domów z pokaźnym zapasem bardzo smacznego pieczywa. Dzięki sponsorom otrzymali także nagrody rzeczowe. Atmosfera znów wręcz rodzinna, więc całościowo Debiuty 2012 otrzymują ode mnie solidną szkolną piątkę.

 

Do zobaczenia za rok!
Marcin „Chmiel” Mielniczuk

Wyniki: w dziale KALENDARIUM naszej strony.

Foto: Mirosław Krawczak