Co wspólnego ze sobą mają huragan Ksawery i Puchar Polski? Naprawdę wiele! >>>

Co wspólnego ze sobą mają huragan Ksawery i Puchar Polski? Naprawdę wiele! # Siłowanie na ręce # Armwrestling # Armpower.net

Ksawery pokrzyżował niektórym plany i część osób nie dotarła na zawody. Kto jednak dotarł ten widział, że walki odbywające się na Pucharze były nie mniej porywające, niż orkan, który szalał za oknami hotelu Roś w Piszu

()

Walki ruszyły w sobotę. Na prawą rękę siłowały się kobiety i mężczyźni, juniorzy i seniorzy, a także niepełnosprawni. W XIV Pucharze Polski wzięło udział prawie 100 zawodników.

Zaczęto od kategorii juniorskich, później odbyły się rywalizacje niepełnosprawnych i mastresów, na koniec miały miejsce najbardziej emocjonujące pojedynki w kategoriach seniorskich.

Gwiazdą wieczoru był Natan Kajdas, który pokonał rywali w swojej kategorii wagowej, a także zdobył puchar w kategorii OPEN.

W Internecie furorę robi film z finałowym okrzykiem zwycięzcy.

To były bardzo dobre zawody – podsumowuje najsilniejszy Polak Natan Kajdas. - Poziom był bardzo wysoki i nie zabrakło zawodników, którzy mogli stanąć na najwyższym podium w kat. OPEN. Najbardziej obawiałem się walk z Arturem Głowinskim i Michalem Węglickim. Prezentowali bardzo wysoki poziom przez cały rok. Jestem z siebie dumny, że udało mi się obronić tytuł z tamtego roku, a nawet go poprawić.

Równie wysokim poziomem, co Natan wykazał się Artur Głowiński. Walki tych zawodników wzbudziły wśród widowni najwięcej emocji.

Wśród kobiet najlepsza szósty raz z rzędu okazała się Marlena Wawrzyniak, która pokonała swoje klubowe koleżanki Martę Opalińską oraz Milenę Morczyńską.

Od dłuższego czasu jestem na każdym Pucharze Polski i niestety muszę stwierdzić, że od dobrych 5 lat na arenie krajowej brakuje przeciwniczek dla Marleny – skomentował wygraną najsilniejszej Polki Paweł Podlewski, menadżer FAP. - Powoduje to, że jej walki nie budzą żadnych emocji. Trudno zresztą nazwać to walkami. Wiele osób odnosi wrażenie, że przeciwniczki oddają jej rękę. Czekamy na kobietę z charakterem, która podejmie się prawdziwej walki z naszą mistrzynią.

Najbardziej zaskakującymi zawodnikami Pucharu Polski byli Dawid Bartosiewicz i Mariusz Grochowski.

Dawid prawdziwą klasę pokazał podczas walki z Arturem Głowińskim dając w ten sposób dowód, że zawodnicy lżejszych kategorii również mogą walczyć w OPEN ze znacznie cięższymi.

Właśnie to jest piękno tego sportu, że nie zawsze cięższy oznacza silniejszy – mówi Dawid Bartosiewicz. - Tak sie składa, że na każdym Pucharze Polski startowałem w kategorii OPEN i nigdy w tej prestiżowej kategorii nie wypadłem z pierwszej piątki ważąc mniej, niż 80 kg. Z Arturem Głowińskim miałem już kilka walk w swoim życiu i tylko raz udało mi się go pokonać. Na tym Pucharze był dobrze przygotowany i miał delikatną przewagę nade mną, jednak z pewnością czuł bardzo duży opór z mojej strony. Walczyliśmy długo przy stole, jak równy z równym i jestem z siebie bardzo zadowolony.

Mariusz pomimo długiej przerwy od treningów i zawodów, w kategorii OPEN pokazał, na co go stać, choć on sam swój start w zawodach ocenił jako średni.

Ale nie chodziło mi tu o wynik – uważa Grochowski. - To był mój pierwszy start w tym roku, a ten turniej miał mi pokazać, na jakim jestem poziomie. Nie chciałem też dać z siebie 100% ,ponieważ bałem się narazić na kontuzję. Moi przeciwnicy byli dobrze przygotowani, aczkolwiek ja również czuję się być w formie. Co dla mnie było ważne? Przyjechać, sprawdzić swoje słabe punkty. Oczywiście one są i muszę nad nimi popracować. Chciałem sprawdzić swoją wytrzymałość i kondycję. Po długiej przerwie jest trochę do zrobienia. Nie mam problemów, nic mnie nie boli, jestem naprawdę zadowolony, a przyszły rok pokaże, jak rosnę w siłę i jaką technikę wybiorę.

Co ciekawe Mariusz przegrał ostatnią walkę w kategorii OPEN z Natanem Kajdasem, którego kiedyś sam uczył armwrestlingu. Można śmiało powiedzieć, że uczeń przerósł mistrza.

Za to Puchar Polski był wyjątkowo pechowy dla Tomasza Szewczyka, jednego z czołowym polskich armwrestlerów. Ledwo wystartował pierwszego dnia i od razu trafił do szpitala.

Pierwsza walka z Pawłem Gomolą zadecydowała o wszystkim – mówi Tomasz. - Ból od razu mocno się nasilił, nie byłem w stanie w ogóle utrzymać kontroli w nadgarstku. Później kolejna walka z Wiesławem Rzannym i jeszcze większy ból, musiałem oddać walkę. Pojechałem do szpitala, zrobili prześwietlenie nadgarstka, na szczęście kości są całe, ale naderwane jest ścięgno i potrzeba szybkiej interwencji lekarza. Prawdopodobnie trzeba będzie to pozszywać; dali mi na to maksymalnie 3 dni. Dużo osób proponowało mi, żebym wystartował na lewą rękę, ale ja jestem zawodnikiem, który wykorzystuje podczas walki 100% swojego ciała. Nie siłuję się wyłącznie ręką walczącą, ale też tą, która nie walczy. Mocno trzymam drążek, to mi pomaga. Także nie majac dobrego kontaktu z drążkiem bałem się, że ten wynik na lewą będzie jeszcze gorszy, a to tylko pogrążenie siebie, a nie wygrana. Natomiast myślałem o walce, prosiłem nawet lekarza, żeby zamiast gipsu założył mi bandaż elastyczny. To pozwoliło by mi utrzymać drążek i wystartować, ale lekarz powiedział mi krótko: jeśli traktuję ten sport zawodowo i podchodzę do niego profesjonalnie – to lepiej, żebym nie szarpał dalej ręki.

Wielką niespodziankę zrobił za to Patryk Weterle. Postanowił wystartować w kategorii wyższej, niż swojej, czyli 63 kg i podjął walkę w kat. 80 kg dla niepełnosprawnych.

Zmieniłem kategorię na 80 kg dla niepełnosprawnych dlatego, że znam słabe punkty tamtych przeciwników i będzie mi lepiej walczyć; wyjdzie to na moją korzyść – mówił przed walką Patryk. - Chcę mieć w końcu Mistrza Polski wśród niepełnosprawnych. Myślę, że zakręcę hak i dam radę.

Patryk zakręcił i dał radę! Złoty medal pojechał do UKS Złoty Orzeł Choszczno.

Tegoroczny Puchar Polski zawodnicy podsumowali, jako udany.

Bardzo fajna impreza. Szkoda, że pogoda niektórym uniemożliwiła dojazd – powiedział Tomasz Szewczyk. - Trzeba się jednak do tego przyzwyczaić, że PP jest o takiej, a nie innej porze roku. Chciałbym pogratulować wszystkim zwycięzcom i od razu zapowiedzieć, że będę chciał się zrewanżować przeciwnikom na najbliższych zawodach w 100% sprawny i zdrowy. Na pewno będzie ciekawie!

A tymczasem Mariusz Grochowski szykuje się do pierwszego od roku poważnego startu. Na przełomie lutego i marca powalczy w Arnold Classic. Dawid Bartosiewicz w styczniu wraca do treningów. Chce wystartować na Mistrzostwach Polski i zakwalifikować się do narodowej kadry. Być może także weźmie udział w Arnold Classic.

Tomka Szewczyka czeka rehabilitacja.

Ciekawostką może być fakt, że zawodnicy, którzy zajęli pierwsze miejsca w kategorii OPEN kobiet i mężczyzn – Marlena Wawrzyniak i Natan Kajdas - zostali wpisani do księgi: „Polskie Rekordy i Osobliwości”.

Kto zostanie do niej wpisany za rok? O tym dowiemy się już za 12 miesięcy.

 

XIV Puchar Polski w armwrestlingu odbył się w dniach 7-8 grudnia 2013 roku w Hotelu Roś w Piszu. Ok. 100 zawodników wystartowało w 5 kategoriach. Kobiety, mężczyźni oraz osoby niepełnosprawne walczyły na lewą i prawą rękę.


Iza Małkowska