Pojedynek Stulecia! >>>

Pojedynek Stulecia!  # Siłowanie na ręce # Armwrestling # Armpower.net

Będzie się działo. Będą kibice. Będzie MOC! Rezerwujcie termin! Sobota, 29 sierpnia 2020. Warszawa, Beach Bar Aquatica, Wybrzeże Helskie 1/5, 03-459 Warszawa. Walka Wieczoru odbędzie się kolo godz 23:00.

()

PeSzy: Witaj Marcinie, opowiedz nam jak się czujesz przed zbliżającą się walką z Kamilem Jabłońskim?

Marcin Lachowicz: Witaj Piotrze, czuje się naprawdę nieźle, nieco trudno było wrócić do reżimu treningowego po okresie rozłąki z jakimkolwiek treningiem spowodowanym Covid oraz brakiem treningu specjalistycznego od sierpnia zeszłego roku. Ale wszystko idzie zgodnie z planem. Na chwile obecna trochę zredukowałem wagę na rzecz definicji i lepszego startu i ważę ok 109-110 kg. To ok 8 kg więcej, niż wniosłem na wagę w Chinach, więc jestem dobrej myśli. Na tą chwilę trudno powiedzieć jak z moja siłą, bo każdy trening jest na 110% i ręce dostają mocno w kość, ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że po regeneracji i odbudowie nie powinno być najgorzej.

PeSzy: Marcin, nie musiałeś podejmować tego wyzwania, tej Vendetty! A może czegoś nie wiem? Może musiałeś? Jak to było? Na ile oczywiście możesz wyjawić.

Marcin Lachowicz: Nie planowałem startów w tym roku i była to kompilacja zdarzeń. Kamil od dość dawna odgraża się, że jest aktualnie „Top 1” w naszym kraju, no może cytuje... „miałby jakiś problem z Alexem”. Biorąc pod uwagę moją osobowość oraz sytuację, w której nieładnie zaatakował naszego Głównodowodzącego Niedźwiedzia... Nie było innego wyboru, jak tylko zaproponować ten pojedynek. Z myślą o tym, że trzeba ponosić konsekwencje swoich slow wobec „Starej Gwardii”.

PeSzy: Masz więcej „do stracenia”, niż rywal. Masz ugruntowaną pozycję, pewną charyzmę. Jeśli przegrasz to – z pewną egzaltacją – będzie „rysa na pomniku”. Powiedzą, że się zestarzałeś...

Marcin Lachowicz: Z całą pewnością mam więcej do stracenia, niż Kamil. Ale jestem wojownikiem i lubię podejmować wyzwania. Dlatego postaram się bardzo szybko wybić z głowy Kamilowi jakiekolwiek „rysy”.

PeSzy: Czy stawka pojedynku została ustalona na dość znaczącą (jednak) kwotę, po to żeby nikt nie zerwał umowy? Kwota została zdeponowana? Jakieś szczegóły, o ile można zdradzić....

Marcin Lachowicz: Stawka pojedynku jest kwota 10 tysięcy złotych. Każdy z nas wkłada do puli po pięć, zwycięzca zabiera wszystko. Kwota nie została zdeponowana, gdyż liczę, ze Kamil jest człowiekiem honoru i nie może być mowy o jakimkolwiek wycofaniu się.

PeSzy: Ja zakładam, że wygrasz. Ty, jak sądzę, też. Na czym opierasz swoją pewność wygranej?

Marcin Lachowicz: Miło słyszeć, że stawiasz w tym pojedynku na mnie. Ja również jestem jestem dobrej myśli, że mimo progresu, który zrobił Kamil uda mi się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Czemu uważam, ze wygram? Myślę, że walka ze mną nie należy do najłatwiejszych w aspekcie technicznym oraz psychologicznym a przy tym jestem dosyć wszechstronnym zawodnikiem, który potrafi walczyć w wielu pozycjach. Kamil naturalnie zapowiedział, że jest zbyt doświadczony, abym mógł go czymkolwiek zaskoczyć... ale ja uparcie twierdzę, że może się mylić. Naturalnie stół wszystko pokaże i jeżeli Kamil będzie ode mnie dużo silniejszy to ... święty boże nie pomoże. Wysyła mi czasami filmiki o 2 w nocy, w których na komendę „Lachowicz!” „wyrywa bykowi rogi”, ale ja cały czas jeszcze nie poszedłem na terapię z powodu silnych leków i nie uwierzyłem w teorie „jak gromi się Lachowicza”.
 

PeSzy: Złóżmy, że wygrywasz. Co w sensie sportowym zyskujesz?

Marcin Lachowicz: Nie zyskuję kompletnie nic, to wyzwanie, które ma charakter bardziej mentalny niż sportowy. Poza tym, jak to kiedyś ktoś mówił... dopóki piłka jest w grze każdy ma równe szanse. Daję sobie ich więcej, ale szanuje przeciwnika i jeżeli nic się nie wydarzy nieprzewidzianego to będę przygotowany 29 sierpnia najlepiej jak potrafię.

PeSzy: Będziesz miał „dodatkowe” pięć tysięcy. Co z nimi zrobisz?

Marcin Lachowicz: Nie dzielę skóry na niedźwiedziu, dlatego będę rozmyślał co zrobię z ta kwota jak wygram walkę.

PeSzy: Marcin w polskim Armwrestlingu zaczęło się dużo dziać za sprawą m.in. współpracy Tomka Szewczyka i Tytana z KFD oraz Twojego ArmFight z Real Pharm, jak do tego doszło i jaki jest tego cel?

Marcin Lachowicz: Od dłuższego czasu w polskim Armwrestlingu nie dzieje się zbyt wiele, dlatego postanowiliśmy wziąć z chłopakami w swoje ręce promocje naszego sportu. Efekt jest lepszy niż myśleliśmy, treningi z Mateuszem Kieliszkowskim, Krzyśkiem Radzikowskim i Konradem Karwatem przyniosły mnóstwo pozytywnych komentarzy i spowodowały, ze sporo ludzi na ulicy podchodzi do mnie czy Alexa gratulując fajnej inicjatywy. Z tego co widzę Tomek robi kawal dobrej roboty w KFD i o to właśnie chodzi. YouTube to aktualnie najlepszy sposób dotarcia do szerokiego grona odbiorców. Myślę, ze nasze starania będę procentować i dadzą długofalowe efekty w postaci wyjścia naszego sportu na głębsze wody.

PeSzy: Dziękuje w takim razie za wywiad i życzę Ci powodzenia, już nie mogę się doczekać tej walki. Ponadto nie mogę być obiektywny i deklaruję, że będę kibicował właśnie tobie. Mam nadzieję, że czytelnicy wybaczą mi ten wyjątek.

Marcin Lachowicz: Ja również dziękuje i wszystkich zapraszam 29 sierpnia do Warszawy, na pewno będzie dużo emocji. Już zapowiedziało się kilka mocnych ekip, które przyjadą popatrzeć, a potem po walce zrobić ostatnie szlify przy stole przy „coli” oraz dobrej muzyce przed MP.

Pozdrawiam swojego rywala oraz jego zagorzałych fanów!